Do niecodziennej sytuacji doszło w jednym z liceów. Dyrektor placówki postanowił usunąć ze szkolnych łazienek, z których korzystają uczniowie, papier toaletowy. Od tej chwili pierwszoklasiści zostają przyjęci w poczet społeczności szkolnej na kolejne 8 lat. Dzisiaj piękna uroczystość pasowania odbyła się w Szkole Podstawowej nr 4. Kochani Pierwszoklasiści, raz jeszcze życzę Wam, aby czas edukacji szkolnej był wypełniony radością, pasją i sukcesami. Lucart Eco 150 (812126) Dwuwarstwowy papier toaletowy wykonany z materiału recyklingowego. Kolor: biały, długość wstęgi: 150 metrów, średnica roli: 18 cm. Przeznaczony do podajników. Ilość sztuk w opakowaniu handlowym: 12, ilość opakowań na palecie: 48. Kod produktu: 812126. Papier toaletowy PAPERNET Superior Toilet Paper Roll Extra Soft 401977. Papier toaletowy PAPERNET Superior Toilet Paper Roll Extra Soft w rolkach konwencjonalnych. Celuloza, śnieżnobiały, 3-warstwowy ekstra miękki papier toaletowy wysokiej jakości w rolkach konwencjonalnych. Nawilżany papier toaletowy to produkt w pełni biodegradowalny. Wykonany jest ze 100% celulozy, szybko rozpuszcza się w wodzie. Jego poręczne opakowanie i forma sprawia, że sprawdza się zarówno w domu, jak i w podróży, a nawet w szkole. W porównaniu do tradycyjnych papierów toaletowych nie podrażnia wrażliwej skóry dziecka czy Papier toaletowy duże rolki, czyli tzw. papier toaletowy jumbo, polecany jest do toalet o sporym natężeniu ruchu, na przykład w centrach handlowych, na dworcach czy na lotniskach. Z kolei mniejsze świetnie sprawdzą się do ekskluzywnych podajników automatycznych, zamontowanych np. w biurowych toaletach, gdzie nie ma dużej Tak powstaje papier toaletowy w Polsce. Dziś papier toaletowy można dostać w niemal każdym sklepie. Wydaje się być niezbędny, choć jest stosunkowo nowym wynalazkiem. Wikingowie używali wełny, rzymianie gąbek, a francuska arystokracja do wycierania się korzystała z koronek. W Polsce popularne były liście oraz gazety. Jego hit „Jesteś szalona” słychać na podlaskich weselach, balach, w restauracjach i w taksówkach. Równie często jak przebój o oczach zielonych, przez które oszalał Zenek Martyniuk. Ten o michałowskiej szkole nie chce się wypowiadać. Tymczasem 50-letni Marcin Miller – chętnie: – Ludzie inteligentni, kulturalni, dobrze 8,99 zł. 7,99 zł. 1,00 zł Rabat. Aktualne promocje na Papier toaletowy Queen Rumiankowy 8 rolek z gazetki Biedronka. Sprawdź najnowsze oferty na Papier toaletowy Queen Rumiankowy 8 rolek i ciesz się z najlepszych promocji na Papier toaletowy Queen Rumiankowy 8 rolek w najniższej cenie. Papier toaletowy jest jednym z najmocniej drożejących produktów codziennego użytku. Eksperci tłumaczą to m.in. wysokimi kosztami produkcji, które są przerzucane 25 maja 2023, 9:12 84k5. (5 lat temu) 12 września 2016 o 12:33 Hej, czy w szkołach do których chodzą Wasze dzieci jest papier w toaletach? Mój syn chodzi do sp 58 w Gdańsku i tam nie ma ani mydła, ani papieru toaletowego. Zastanawiam się, czy to norma. A jeśli nie ma to jak sobie radzicie? Bo chyba nie puszczacie dziecka z rolką papieru w plecaku. Mój syn chodzi do 1 klasy i jest strasznie zestresowany z tego powodu. 0 0 ~aaaa (5 lat temu) 12 września 2016 o 13:27 różnie z tym bywa , ja zgłaszałam dyrekcji jeśli był z tym problem i z reguły pomagało , na wszelki wypadek dawałam do plecaka papier nawilżany - nie jest to jakiś wielki ciężar a w razie czego ratuje sprawę :-) 0 0 ~ja (5 lat temu) 12 września 2016 o 14:07 Ja słyszałam, że w szkole podstawowej nr 50 w Gdańsku rodzice muszą dzieciom kupować papier toaletowy, bo szkoła go nie zapewnia. 0 0 ~bre (5 lat temu) 12 września 2016 o 14:37 u nas niby papir jest ale czesto loduje cała rolka w wc i go nie ma.... Moja córka też stresowała się problemem, le wyrobiła sobie nawyk brania chusteczek ze sobą do wc i własciwie problem u nas zniknął 3 0 ~Larisa28 (5 lat temu) 12 września 2016 o 20:15 Ja synka wyposażam w małe opakowanie mokrego papieru toaletowego. Nie zajmuje dużo miejsca i zawsze ma przy sobie. Jak ktoś nie lubi mokrego to może zwykle chusteczki higieniczne? 3 0 ~oliwka (5 lat temu) 12 września 2016 o 21:28 U moich dzieci w szkole też często brakuje papieru toaletowego. Nauczyłam ich żeby zabierali ze sobą chusteczki higieniczne 1 0 ~mama (5 lat temu) 13 września 2016 o 06:33 u nas rodzice razem z wyprawka .usza przyniesc papier toaletowy reczniki papierowe i mydlo. ..efekt..corka ma ZAWSZE ze sobą chusteczki bo w kiblu papieru nie ma. Pozatym czesto jest brudno bo dzieci nie spuszczaja za soba wolą dyskutować ze sobą na korytarzach i udawac ze rządza szkolą. szkola na Oruni Gornej 4 1 ~mama (5 lat temu) 13 września 2016 o 06:35 zaznaczam ze reczniki i mydlo do klasy a papier do toalety ktory zuzywaja gimnazjalisci i cala reszta 0 0 ~mama (5 lat temu) 13 września 2016 o 06:41 to może prościej zgłosić to w szkole, w koncu kupuje się to powinny te rzeczy byc. 1 0 ~mama (5 lat temu) 13 września 2016 o 13:24 sadzisz ze nie jest to zglaszane ? 1 1 ~ja (5 lat temu) 13 września 2016 o 08:12 córka miała przynieść do świetlicy (co też zrobiła) papier toaletowy, mydło i ręcznik papierowy. Kiedy poprosiła panią wczoraj o kawałek papieru, bo w toalecie nie ma, to usłyszała, że to papier świetlicowy i że nie dostanie. Szkoła na Siedlcach . 3 0 ~ja (5 lat temu) 13 września 2016 o 09:15 wiecie co ,to jest skandal! Szkoła ma obowiązek zapewnić uczniom papier toaletowy, każda szkoła dostaje na to pieniądze z urzędu miasta! Jeśli papieru nie ma, to jestem ciekawa na co idą te pieniądze? 3 0 ~mama (5 lat temu) 13 września 2016 o 11:10 dziewczyny zamiast wylewać żale na forum , prosciej jest isc do szkoly i zglosic te problemy 3 0 ~breeee (5 lat temu) 13 września 2016 o 11:13 zgłaszanie nic nie da bo Panie wozne są od plotkowania, u nas to naet 3-4 osoby sobie rano kawkują w ich kanciapie. A mama zgłaszająca jest czepialska 2 0 ~mama (5 lat temu) 13 września 2016 o 11:15 a do dyrektora nie można isc? 2 0 ~breeee (5 lat temu) 13 września 2016 o 11:18 własnie tam chodzimy potem taka wozna prycha jak sie przechodzi obok a problem zwalany jet na dzieci które ładuja papier do wc dla zabawy Nie wiem jak w innych szkołach, ale w naszej to własnie wozne są ekipą rządzącą nienależy do nich pilnowanie wc czy rozlanej wody szatni czy mycie okien drzwi, zamiatanie przed szkołą Nie mam pojęcia co tej szkole należy do ich obowiązków poza siedzeniem o kazdej porze dnia w kanciapie. Pamiętam ze swojej szkoły, że wozni zajmowali się wcześniej wspomnianymi pracami, a w naszej wszystko "leży" a one siedzą 1 0 ~MartaB (5 lat temu) 13 września 2016 o 11:48 Pracuję w szkole jako nauczycielka i na dyżurach podczas przerw często widzę co się dzieje w i wokół toalet. Dzieciaki zatykają umywalki lub kibelki papierem, robią konfetti z papieru toaletowego, doczepiają słabszym uczniom do ubrań, czasem dzieją się cuda. Zależy jakie dzieci aktualnie są na przerwie, czasem jest spokój. O kupach na środku podłogi, obsr*nej szczotce do wc nie wspominam. Nie dziwię się że panie sprzątające narzekają na takie zachowanie bo sama też bym narzekała dostając takie coś do sprzątnięcia. Na każdej lekcji panie sprzątające mają za zadanie zamieść/umyć podłogi na holach, pozamiatać i posprzątać to co dzieci wyrzuciły podczas przerwy (popcorn, ogryzki, papierki, obrzynki z kredek i inne rzeczy, których dzieciom nie chciało się zanieść do kosza na śmieci lub nie trafiły). Szkoła jest dość duża, 1200 dzieciaków, jest co sprzątać. Mamy w szkole 10 sprzątaczek. W trakcie przerwy kiedy dzieci biegające po holu tak uniemożliwiają sprzątanie, panie sprzątające czasem robią sobie przerwę w "kanciapie". Z tych dziesięciu zawsze znajdą się dwie czy trzy, którym aktualnie należy się odpoczynek. I niech odpoczywają na zdrowie. Poza tym "kanciapa" sprzątaczek, przynajmniej u nas w szkole, jest umiejscowiona tuż przy wejściu jako dyżurka, by woźne widziały kto i z czym wchodzi do szkoły (a zdarzały się np. wejścia z psami, lub chuligani ze starszych szkół). W "kanciapie" zawsze MUSI znajdować się przynajmniej jedna osoba, która może zareagować. Naprawdę nie piszę tego posta by kogoś pouczyć, czy się z kimś pokłócić, ale czasem wyrzuty i żale biorą się z niewiedzy. Warto wiedzieć co tak naprawdę dzieje się w szkołach. Jak brakuje papieru - zapytać dlaczego i poprosić o doniesienie. U nas nikt nie każe dzieciom przynosić papieru do szkoły. Szkoła to sama zapewnia, tylko czasem uczniowie się go pozbywają. Nie ma sprzątaczek idealnych, tak jak nie ma idealnych księgowych, ekspedientek itp. Nie generalizujmy że sprzątaczki rządzą szkołą. Małe dziecko w przedszkolu i w klasach 1-3 może u nas wziąć papier z sali, wychodząc do toalety. Starszemu i tak trzeba wpajać zasadę by na wszelki wypadek brało ze sobą chusteczki do toalety w różnych miejscach (market, kino, restauracja itp.). 5 2 ~luna (5 lat temu) 13 września 2016 o 13:46 Nie wyobrażam sobie, żeby w toaletach nie było papieru, bo nawet w centrum handlowym, czy kinie, po ostatnim seansie nie ma z tym tym, jeśli szkoła boryka się z brakiem podstawowych środków higienicznych to pytam o to, co robi dyrektor? Przecież to on odpowiada za porządek w szkołach i to on powinieni wkroczyć do akcji i i postarać się zaradzić. A przyzwolenia na zbieranie kasy na mygło czy papier w ogóle nie będę nawet komentowała. I jeszcze to wmawianie rodzicom, że opłata jest obowiązkwoa. Ludzie, zgłąszajcie do do SANEpidu, bo tylko wtedy ten ma podstwy do wejścia do szkoły i sprawdzenia, jak jest rzeczywiśćie. Nie można być obojętnym. 1 2 ~MartaB (5 lat temu) 13 września 2016 o 17:25 Dyrektor nie ma co robic wiec bedzie chodzil po wszystkich toaletach, zagladajac do kazdej kabiny (u nas mniej wiecej 40-50sztuk) na kazdej przerwie i bedzie pilnowal czy wszedzie jest papier i mydlo. Ehh... Problem jest, niezaprzeczalnie. Ale mozna sobie z nim latwo poradzic. Pamietajmy, wychowanie zaczyna sie w domu. Skad sie biora te dzieci ktore spuszczaja cala rolke w toalecie dla zabawy? Z czyichs domow. A jak jest akcja szukania winnego, to wszyscy sie smieja, ale nikt nic nie powie, nikt sie nie przyzna. Walka z wiatrakami. 6 2 ~mama (5 lat temu) 13 września 2016 o 13:25 nasz dyr ma raczej wylane i nie widzi problemu 0 0 ~AgusiaGda (5 lat temu) 13 września 2016 o 17:42 U nas przynosiło się (w "zerówce" chyba 2 razy na cały rok szkolny) rolkę papierowych ręczników i opakowanie mydła w płynie. Teraz w I klasie tak samo. Nic nie wiem żeby ktoś miał problem z brakiem papieru w wc. Ale o rolkach papieru wrzucanych do toalet - słyszałam. Zdecydowanie na czystość w szkole, przed szkołą, na basenie, na stołówce, na sali gimnastycznej(gdzie dodatkowo popołudniami Młody ma karate 2 razy w tygodniu) - nie mogę narzekać :) 0 0 ~Beka (5 lat temu) 13 września 2016 o 20:06 "Pracuję w szkole jako nauczycielka i na dyżurach podczas przerw często widzę co się dzieje w i wokół toalet. Dzieciaki zatykają umywalki lub kibelki papierem, robią konfetti z papieru toaletowego, doczepiają słabszym uczniom do ubrań, czasem dzieją się cuda. " Zastanawia mnie jedno-czemu nauczyciel to widzi na dyżurze i nie reaguje? To powinna być incydentalna sytuacja a nie standard ! Dzieci zazwyczaj w domach nie wyrzucają rolek papieru do toalety, tu działa siła grupy i tylko osoba z autorytetem może zadziałać. Niestety nauczyciele juz nie potrafią tego autorytetu utrzymać. 4 1 ~MartaB (5 lat temu) 14 września 2016 o 07:07 Beka - nie napisalam ze nie reaguje. Zawsze jest reakcja tylko trudno dopasc winnego. Przeciez nie wejde z kazdym uczniem do kabiny podczas gdy sie zalatwia, a pozniej kazdy sie wyprze ze wrzucil tą rolke. Kamery montowac? W kabinach?! Zapraszam choc na dzien-dwa do pracy w szkole zeby poznac realia, wtedy oceniac i wypowiadac sie. A z autorytetem faktycznie jest gorzej niz za naszych czasow, zwlaszcza jak rodzic w domu powie ze "pani jest glupia", "dyrektor nic nie robi", "nauczyciele żądają czegos niezgodnie z prawem". Kiedys za nieposluchanie nauczyciela uczniowi obrywalo sie tez w domu. Kto ma autorytet ten ma, ale na pewno nietaki jak kiedys. 6 3 ~zrzęda (5 lat temu) 13 września 2016 o 20:48 Dziś na zebraniu (sopocka podstawówka) zapytałam wychowawcę o papier w toaletach, a on natychmiast rzucił "no właśnie, pierwsze dwie osoby z listy poproszę o przyniesienie papieru". To ja na to, że niby dlaczego mamy przynosić papier a on ripostuje, że zawsze tak było i teraz też tak ma być. Na to mu walnęłam, ze jeśli ktoś ma ochotę niech szkole zafunduje co chce, ale dla mojego dziecka żądam gwarantowanego ustawą papieru w toalecie, mydła i ręczników/suszarek do rąk. On miał swoje "bo tak", ja swoje, tyle że moje było podparte ustawą. Ciekawe, jak się sprawy potoczą i co na to dyrekcja, bo na razie w toaletach podajniki do mydła, papieru i ręczników straszą pustkami. 1 1 ~mamaZmazowsza (5 lat temu) 20 września 2016 o 20:56 W naszym przedszkolu ( woj. Mazowieckie) kazde dziecko raz w miesiącu ma obowiązek dostarczenia mydla w płynie, dwóch rolek papieru toaletowego oraz 4 sztuk ręcznika papierowego. W tamtym roku było tak samo. 0 0 Radny Mieczysław Gołuński, demaskator afery, prezentuje rekwizyt podczas miejskiej sesji Bartosz CirockiW Kartuzach wrze. Jest afera, rzec można nawet. I to nie byle jaka, wszak przez miejskiego rajcę wykryta, podczas sesji rady ujawniona, najwyższe stanowiska w urzędzie poruszająca i przez komisję gminną właśnie wyjaśniana. Tropem jakże ważkiej sprawy poszedł, jej okoliczności oraz społeczne konsekwencje zbadał i przedstawia nasz reporterPosiedzenie miejskiej rady w Kartuzach. Plenarna sala, atmosfera patosu, rajcy, szefostwo magistratu i urzędnicy miejscowe prawa ustanawiają. Radny Mieczysław Gołuński wstaje i na mównicę spieszy, ku zaskoczeniu zebranych czymś wymachując. To uchwała, przemówienie? Bynajmniej. To papier toaletowy. Myli się ten, który radnego o pomylenie kierunków wyprawy w gorącej atmosferze chce posądzać. Dzierżony w ręku przedmiot nie jest bowiem zwykłą rolką, ale rekwizytem, jak sam ją radny nazywa. Jest i drugi oręż - wydruk fotografii ogłoszenia w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Kartuzach Obywatele i obywatelki, mamy rok 1980, papier toaletowy zostanie dostarczony - równie osobliwie tak w formie, jak i w treści rozpoczyna wywód Gołuński. - Dziś mamy XXI wiek, budujemy jakieś promenady, a w szkołach w gminie Kartuzy prosi się dzieci o przyniesienie papieru toaletowego. To żenujące, czy musimy do tego się zniżać?Demaskator nie w ciemię bity i momentu na ujawnienie afery bez kozery nie obrał. By obciachowi zaradzić, rozwiązanie proponuje: miejski budżet, nad którym gremium akurat debatuje, zmienić należy i odpowiednią kwotę na papier toaletowy dla szkół już dla władającej za wiele, szargać imienia gminy nie pozwoli. Na mównicę spieszy, stanowczo okazania zdjęcia szkolnego ogłoszenia jako dowodu w sprawie To jest moja kartka, mój dokument - ostrzega radny i wydruku odebrać sobie nie pozwala. Skąpy jednak nie jest i co prawda nie dokument, a rekwizyt wręcza, który dumnie, do końca sesji, salę obrad Zasugerował pan, że to na moje polecenie, bo kierował pan te uwagi do burmistrza, a szkołami zarządzają dyrektorzy, którzy mają pieniądze na to, by zakupić papier toaletowy - z pełną powagą deklaruje Mirosława Lehman. - Wyjaśnimy, dlaczego miała miejsce taka sytuacja, ale można było w tej sprawie po prostu zadzwonić, po co to całe widowisko?- Jeżeli nie ma czasami innej możliwości dotarcia do pani, to pozostaje tylko taki sposób - uzasadnia rajcom rolka tymczasem niespodziewanie kolejną właściwość okazuje - wenę na obecnych Papier zainspirował mnie do refleksji na temat bylejakości w tej gminie - stwierdza Leszek Szymański, wiceprzewodniczący rady przypominając, że o załatanie czterech dziur od roku prosi i nawet dokładnie pomierzyć je zdążył. Dwie, co po sześć centymetrów mają, naprawiono, dwie kolejne, 15 centymetrów w głąb ziemi sięgające, służby inspiracji rolki czy nie, burmistrz postanawia: aferę papierową gminna komisja wyjaśniać będzie. Nie śledcza, lecz oświaty, ale my żyłkę śledczą poczuliśmy, w role detektywów się wcielamy i do sedna afery dochodzimy. Anna Okroj, dyrektor szkoły przyznaje, że o sprawie po sesji się dowiedziała i wewnętrzne postępowanie przeprowadziła. Ustalenia dowodzą niezbicie: wszyscy chcieli dobrze, a wyszła nie biedna, nie tylko na remonty czy komputery, ale też podstawowe wyposażenie toalet pieniądze ma. Codziennie braki w kabinach uzupełnia, ale zużycie duże i nie tylko zgodne z pierwotnym przeznaczeniem. Dla żądnych wiedzy i doświadczeń uczniów nie ma podobno frajdy większej, jak prawa fizyki przyswajać muszlę klozetową całym dostępnym papierem zapchawszy czy rolkę przez całą długość korytarza puściwszy dowodzić, iż maksyma "szkoła rozwija" nie jest li tylko pustym widzi i reaguje. Budżetem nie szasta, dlatego papier toaletowy zwykły, szary kupuje. Do tego modernizację technologiczną wdraża: poczciwe rolki stopniowo miejsca dozownikom z listkami ustępują. Te już mniej kuszące - potencjał rozwojowy w nich mały, a by całą zawartość dozownika wydobyć, za bardzo natrudzić się rodziców maluchów z oddziału przedszkolnego czekać na cywilizacyjny skok jednak nie chciała i uradziła: szary papier zły, delikatnych pupek naszych dzieci niegodny, kupimy lepszy, miękki, za własne. Nauczycielka woli posłuchała, obwieszczenie własnoręcznie napisała i wywiesiła. Tak to właśnie, jak dowodzi dyrektor, sławetna odezwa "Proszę przynieść rolkę papieru toaletowego" na drzwiach szkolnych się Nauczycielka nie konsultowała ze mną takiej inicjatywy, ale działała w dobrej wierze. Nie spodziewała się, że część rodziców zareaguje oburzeniem i wyniknie z tego takie zamieszanie - mówi Anna wiele afer, i ta drugie dno posiada. Do zerówki, w której pewne sprawy delikatniejsze być miały, wnuk radnego Gołuńskiego uczęszcza. Ustalić nam się nie udało, czy polecenie wykonał i papier do szkoły się rzekło, w mieście na temat papieru rolki zawrzało. Starsi mieszkańcy uszom nie wierzą - ta, którą młodsi palcem wytykają jako szarą i do zadków nie nadającą się nawet, kiedyś obiektem pożądania była, ba, na sznurku przez szyję przewieszoną niczym medal się ją nosiło, mało tego, królową nazywano. Teraz, ubolewają, to w głowach się od przepychu przewraca - warstw kilka, kolory różne, zapachy jakieś i wzory dowolne do wyboru, aż czasem zużyć też tacy, co bardziej na okolicznościach a nie przedmiocie afery się skupiając, zagwozdkę rozpatrują: czy w naszym mieście aż tak źle się dzieje, że nawet na papier dla dzieci nie starcza? A może tak dobrze jest, skoro rajcy tak doniosłymi problemami się zajmują? Przeglądasz archiwalną wersję znaleziska. Dbanie o higienę w trakcie, jak i po skorzystaniu z toalety dla niektórych jest sprawą obowiązkową i oczywistą. Problem pojawia się wtedy, gdy nie ma mydła, ciepłej wody i...papieru toaletowego. „Szkoły powinny dostawać finansowanie na środki higieny menstruacyjnej" - mówi Marzena Okła-Drewnowicz, posłanka PO. „Próbujemy wprowadzić temat ubóstwa menstruacyjnego do parlamentu, ale dla rządzących to niewygodne. Dlatego chcemy zgłosić projekt ustawy" Wykluczenie menstruacyjne i brak powszechnego dostępu do bezpłatnych środków higieny na czas menstruacji w przestrzeni publicznej dyskryminuje kobiety i nie pozwala im żyć z godnością. Według UNICEF i WHO brak dostępu do wkładek higienicznych i tamponów dotyka około 500 mln kobiet na świecie. Z raportu Kulczyk Foundation wynika, że w Polsce 500 tysięcy kobiet ma problem z dostępem do środków higienicznych. Zmagają się z nim głownie uczennice w szkołach. Dzięki prowadzonym akcjom społecznym i zaangażowaniu fundacji prokobiecych, o menstruacji mówi się głośno, a środki higieny menstruacyjnej zaczęły pojawiać się w miejscach publicznych. Do 4 tysięcy szkół z darmowymi podpaskami i tamponami dotarła akcja Różowa Skrzyneczka. Nadal jest jednak wiele miejsc, instytucji, których nie stać na organizowanie dostępu do środków higieny menstruacyjnej. „Czasem słyszymy, że różowe skrzyneczki są niepotrzebne, bo »miesiączka to intymna sprawa i nie można nią epatować«. Ale co piąta uczennica wychodzi ze szkoły, bo nie ma podpaski i wstydzi się pożyczyć jej od koleżanki” – mówiła Adrianna Klimaszewska, jedna z inicjatorek akcji Różowa Skrzyneczka. Państwo nie prowadzi żadnych badań na temat wykluczenia menstruacyjnego, a rządzący wciąż nie dostrzegają problemu. Podpaski to nie ideologia Posłanka Platformy Obywatelskiej Marzena Okła-Drewnowicz zapowiada prace nad projektem ustawy dotyczącym menstruacji. Debata na ten temat odbywa się we wtorek 7 czerwca 2022 roku podczas Konferencji Senackiego Zespołu „Zdrowie Polaków”. W rozmowie z wyjaśnia jakie miałyby znaleźć się w nim rozwiązania i dlaczego to ważne, aby tematem w końcu zajęło się państwo. Julia Theus, Pracujecie nad projektem ustawy dotyczącym zdrowia i wykluczenia menstruacyjnego. Dlaczego jest potrzebny i czego dokładnie dotyczy? Marzena Okła-Drewnowicz, posłanka Platformy Obywatelskiej: Ubóstwo i zdrowie menstruacyjne to wciąż dla wielu temat tabu. Tymczasem w Europie jedna na 10 kobiet ma ograniczony dostęp do środków do higieny intymnej z powodów ekonomicznych. Dyskusję na temat ubóstwa menstruacyjnego, czyli ograniczonego dostępu do produktów higienicznych, próbujemy wprowadzić do polskiego parlamentu od roku. Dwukrotnie organizowaliśmy posiedzenie sejmowej podkomisji, żeby przybliżyć jej członkom tematykę ubóstwa czy szeroko pojętego zdrowia menstruacyjnego. Na każde z posiedzeń zapraszani byli przedstawiciele rządu, Ministerstwa Zdrowia, Edukacji oraz Ministerstwa Rodziny. O ile na pierwszym posiedzeniu pojawiły się pełnomocniczka ds. równego traktowania i przedstawicielka MZ, to na drugim nie było już nikogo. Ta pojedyncza rządowa obecność jest jednak warta odnotowania, bo posłowie Zjednoczonej Prawicy nie zjawili się ani razu. W zdumienie wprawia mnie fakt, że menstruacja to dla rządzących temat niewygodny. Organizując posiedzenia słyszeliśmy, że temat ubóstwa menstruacyjnego to „ideologia”. W jaki sposób biologia może być ideologią? To pokazuje, jak wiele mamy do zrobienia. Chcemy walczyć z takimi mitami i stereotypami. Przeprowadzić konsultacje z organizacjami pozarządowymi i złożyć projekt ustawy. Jakie rozwiązania miałyby się pojawić w ustawie — chodzi na przykład o darmowe produkty menstruacyjne w szkołach — podpaski i tampony? Też. Z jednej strony chodzi o dostęp do darmowych produktów, a z drugiej strony o edukację. Według raportu opublikowanego przez Kulczyk Foundation w 2021 roku w ponad 40 proc. polskich domach w ogóle nie rozmawiało się o menstruacji. Dlatego powinniśmy poruszyć ten temat w szkołach. Pierwsza miesiączka pojawia się między 11. a 14. rokiem życia. W szkole z pierwszym okresem dziewczynki najczęściej zostają całkiem same. Z zajęć wychodzi 21 proc. uczennic, bo nie ma podpaski, a 10 proc. z tego powodu w ogóle nie wychodzi z domu. To realny problem. Teraz polskie szkoły zaopatruje w darmowe środki higieny menstruacyjnej Fundacja Różowa Skrzyneczka. Powstają projekty obywatelskie, pomagają organizacje pozarządowe. Społeczeństwo wypełnia lukę, którą powinno zagospodarować państwo. Uważam, że potrzebne są rozwiązania systemowe, a szkoła powinna być miejscem, w którym można zarówno rozmawiać o menstruacji, jak i zapewniać dostęp do środków menstruacyjnych. Różowe skrzyneczki dotarły do 4 tys. miejsc w całej Polsce. Największe zapotrzebowanie na darmowe podpaski mają właśnie szkoły. W akcję włączają się kolejne samorządy – Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk, Krotoszyn, Kołobrzeg, Olsztyn czy Legnica. Ale nadal jest w Polsce wiele miejsc, gdzie brakuje pieniędzy na zaopatrzenie w środki menstruacyjne. Adrianna Klimaszewska, jedna z inicjatorek akcji Różowa Skrzyneczka, mówiła, że w ciągu miesiąca w jednej szkole schodzi 300 podpasek. Jak rozwiązać ten problem? Samorządy często dofinansowują środki higieny menstruacyjnej, tymczasem odpowiedzialność za dostęp do darmowych produktów powinno przejąć państwo. Chcemy otworzyć się na dyskusję z organizacjami pozarządowymi, które mają większe doświadczenie i wiedzę i które już wzięły na siebie ciężar finansowania i zaopatrywania szkół w środki menstruacyjne i razem z nimi wypracować konkretnie rozwiązania ustawowe. Bo samorządy i organizacje pozarządowe zrobiły naprawdę dużo i chwała im za to, ale skala potrzeb jest o wiele większa. Najważniejsza jest więc kwestia edukacji i darmowego dostępu do środków higieny menstruacyjnej, która miałaby być rozwiązana na szczeblu państwowym. Państwo miałoby finansować darmowe podpaski w polskich szkołach? Uważam, że szkoły powinny dostawać dofinansowanie od państwa na środki higieny menstruacyjnej. Każda placówka powinna mieć możliwość kupienia takich środków tak samo, jak może kupić papier toaletowy. To najprostsze i najkorzystniejsze rozwiązanie. Wielka Brytania wprowadziła dwa lata temu darmowe produkty we wszystkich szkołach i na uczelniach. Uchwałę o zapewnieniu dostępu do produktów menstruacyjnych przyjęła też Szkocja. W 2021 roku francuskie MEN ogłosiło dostęp do produktów menstruacyjnych dla wszystkich osób, które studiują. Maszyny z bezpłatnymi tamponami, podpaskami higienicznymi i innymi produktami sanitarnymi są instalowane w akademikach i przy punktach uniwersyteckiej służby zdrowia. My powinniśmy zacząć od szkół, umożliwić dostęp do darmowych środków higieny menstruacyjnej i jednocześnie edukować, żeby menstruacja przestała być tematem tabu. Rząd Hiszpanii przyjął projekt ustawy, który ma umożliwić kobietom urlop menstruacyjny i dostęp do środków antykoncepcyjnych. Drugim filarem projektu jest właśnie walka z ubóstwem menstruacyjnym. W planach jest likwidacja 10 proc. podatku VAT od podpasek i tamponów i utworzenie specjalnych centrów edukacyjnych, w których kobiety w trudnej sytuacji ekonomicznej otrzymają produkty higieniczne za darmo. Myślała pani o takich rozwiązaniach? Na pewno będziemy rozważać ten pomysł. Obniżenie cen środków higieny osobistej przez obniżenie podatku to jedno z rozwiązań, które pomogłyby w walce z ubóstwem menstruacyjnym. Powtarzam jednak, że zamiast tworzenia centrów edukacyjnych powinniśmy skupić się na szkołach. Nie boi się pani reakcji w szkołach? Dyrektorka liceum, w którym miała zostać zainstalowana różowa skrzyneczka stwierdziła, że to niedopuszczalne, żeby tampony i podpaski „wisiały na ścianie w toalecie”. Dyrektor odmówił uczennicom darmowych podpasek, stwierdził, że to „seksualizacja”. Pisaliśmy o tym w Ta pani nie powinna być dyrektorką szkoły, a ten pan dyrektorem. Śmiem podejrzewać, że elektorat prawicy też ma normalny cykl miesiączkowy i wie, że to normalna biologiczna sytuacja. Jesteśmy społeczeństwem obywatelskim i powinniśmy tworzyć sobie warunki do normalnego funkcjonowania. Nie boję się. Nie możemy się bać poruszać tematów tabu. Dziś grupa ludzi zrzesza się, zaopatruje szkoły w darmowe środki higieny menstruacyjnej i wyprzedza państwo. Wierzę w to, że teraz uda się wprowadzić rozwiązania na szczeblu państwowym. I krok po kroku doprowadzimy do tego, żeby problem rozwiązać. Czy sprawą nie powinno zająć się Ministerstwo Edukacji i Nauki, które wyznacza kierunki działania? Fundacja Różowa Skrzyneczka pytała ministra edukacji Przemysława Czarnka czy zamierza udostępniać w szkołach i placówkach edukacyjnych produkty menstruacyjne. Ale minister ucieka od tematu i twierdzi, że to temat, którym powinny zająć się samorządy. Ministerstwo Edukacji i Nauki powinno zająć się tym problemem. To również temat dla Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. Państwo nie prowadzi żadnych badań na temat wykluczenia menstruacyjnego, a raport Kulczyk Foundation to jedyne informacje na ten temat, które mamy. Takie badania powinny powstać, a państwo powinno zacząć działać. Bo przy szalejącej inflacji i drożyźnie problem ubóstwa menstruacyjnego i dostępu do środków higieny menstruacyjnej w miejscach publicznych może się pogłębiać. Do Polski cały czas przyjeżdżają uchodźcy z Ukrainy, w większości kobiety z dziećmi, które chcą zacząć tu życie na nowo. I te osoby również będą potrzebowały dostępu do środków menstruacyjnych. Możemy się pocieszyć, że minister edukacji chociaż dostrzega problem. Ale skoro wszystkim mają zajmować się samorządy, to po co nam w ogóle rząd? MEiN jest od tego, żeby stworzyć systemowe rozwiązania i wyznaczać kierunki działania. Miesiączkę i problem z dostępem do podpasek mają osoby zarówno w dużych miastach jak i mniejszych miejscowościach. Mniejsze gminy często nie mają pieniędzy na finansowanie środków higieny menstruacyjnej z własnego budżetu. Dlatego jeszcze raz powtórzę, że potrzebna jest pomoc państwa i rozwiązania ustawowe, nad którymi zaczynamy pracować. Julia Theus Dziennikarka, absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, przez rok studiowała nauki humanistyczne i społeczne na Sorbonie IV w Paryżu (Université Paris Sorbonne IV). Wcześniej pisała dla „Gazety Wyborczej” i Wirtualnej Polski.