Tłumaczenia w kontekście hasła "jeden pod drugim" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Układ bloków - jeden pod drugim.
Jeden po drugim goście wciąż Nadchodzą z różnych stron Wielu z otwartym sercem Z pękniętym mało kto I nie wie nikt, dokąd noc prowadzi I po cóż im płynie wino z kadzi Ja chcę kochać, kochać, kochać, kochać Ach, chcę kochać dziś Ci, którzy tańczą, nuże tańczyć Ci, którzy płaczą, łkać Witajcie wszyscy, woła głos Do środka proszę was I nie wie nikt, dokąd noc
Psy i koty razem potrafią tworzyć niesamowite duety. Należy jednak poznać kilka podstawowych zasad, aby móc trzymać zwierzaki razem, nie ryzykując zdrowiem lub/i życiem któregoś z nich. Pies i kot w jednym domu. Nie jest żadną tajemnicą i zaskoczeniem, że sytuacja jest najprostsza w przypadku młodych zwierzaków – szczeniaka i
Dlatego też jednym z najczęstszych powodów „dokocenia”, a zarazem dużym błędem, jest chęć uchronienia kociego rezydenta przed samotnością i zapewnienia mu towarzystwa podczas nieobecności domowników. Wiele fundacji, schronisk, członków internetowych społeczności również propaguje „dokocenie” jako sposób na
Dopiero po kilku dniach proszę pokazywać rezydentowi nowego kota w zamkniętym transporterku/koszyku – by mógł go dokładnie obejrzeć, nie czując się jednocześnie zagrożony. Takie sesje powinny trwać ok. 15 minut, kilka razy dziennie, aż do momentu, kiedy rezydent będzie reagował spokojem na pojawianie się Nowego.
Wn0zha. Walki kotów to naturalne zachowanie – kluczem do ich powstrzymania jest zrozumienie, dlaczego koty walczą. Zachowania kotów są bardzo złożone, by je zrozumieć, trzeba wykazać się cierpliwością. Rozwiązań jest wiele. Prawdopodobnie zanim znajdziesz odpowiednie, będziesz musiał wypróbować kilka z nich – bo tak jak ludzie – koty różnią się od siebie. Nie ma jednej, sprawdzonej recepty na eliminację zachowań agresywnych u wszystkich osobników. Dlaczego moje koty walczą? Czy właśnie wprowadziłeś do domu nowego kota? Czy masz kota, który właśnie osiąga dojrzałość płciową i nie był jeszcze poddany sterylizacji/kastracji? Czy w domu pojawił się ktoś nowy, nastały zmiany zagrażające dotychczasowej pozycji kotów? Postaramy się wymienić najczęstsze przyczyny kocich sprzeczek. Hormony Kocury często uczestniczą w walkach, które najczęściej zaczynają się w momencie osiągnięcia przez nie dojrzałości społecznej – czyli w wieku od 2 do 4 lat. Ten rodzaj agresji występuje zazwyczaj, kiedy koty walczą o samice, jednakże występuje także w walce o terytorium. Pierwszym krokiem w kierunku wyeliminowania tej formy agresji jest kastracja – wszystkich osobników. Jeśli koty są już po zabiegach, warto zastosować produkty z feromonami np. Feliway. Wycisza on koty i pomaga w zmniejszeniu niepożądanych zachowań. Od jakiegoś czasu dostępne są także obroże z feromonami – przydatne zwłaszcza dla osób, które mieszkają na dużej powierzchni – trzeba pamiętać, że urządzenie do kontaktu ma ograniczony metrażem zasięg. Warto też pamiętać, że zaraz po kastracji hormony nadal „buzują” – może potrwać kilka tygodni, zanim koty się zapach Kiedy wprowadzasz do domu nowego kota, wnosi on ze sobą swój zapach – nowy – dla mieszkańców może być to sygnał – „uwaga – intruz”. Niektóre koty pachną intensywniej niż inne, niektóre też bardziej niż inne reagują na nowe zapachy. Rozwiązaniem tej sytuacji będzie przenoszenie zapachów z jednego kota na drugiego. Pocieraj ręcznikiem jednego kota, a potem przenoś zapach na drugiego, zamieniaj ich legowiska, tak by poczuły swój zapach, poznały go zanim jeszcze się zobaczą. Rób tak codziennie przez 2-3 tygodnie, zminimalizujesz stres wprowadzenia nowego zapachu od razu – będzie on niejako już częścią domu, czymś, co rezydent jak i nowy będzie już znał. Zazdrość Nowemu kotu prawie zawsze poświęca się więcej uwagi niż pozostałym. Zazdrość występuje częściej u kotów silnie związanych z człowiekiem – u ras takich jak koty syjamskie, ale oczywiście nie jest to regułą. Poświęcaj dużo uwagi swoim kotom, nie tylko nowemu, częściej bierz je na kolana, głaskaj, zapewniaj o swojej miłości. Nie skupiaj całej swojej uwagi na nowym – będzie to dla nich znak, że miejsce w Twoim sercu jest nadal niezagrożone. Terytorium Koty są z natury zwierzętami terytorialnymi – nawet kiedy terytorium to rozciąga się nie dalej niż własna kanapa. Podczas wprowadzania nowego kota do domu, będzie musiał on ustalić zasięg swojego terytorium, a koci rezydenci będą broniły swojego obszaru. Prowadzi to do częstych walk. Rozważ więc wraz z nowym kotem pojawienia się nowego mebla: drapak, budka, coś, co nie będzie własnością kotów rezydujących, a pozwoli nowemu zostawić tam swój zapach. Kiedy nic nie pomaga – czasem pomoże więzienie Jeśli koty nie przestają walczyć, pomimo naszych prób załagodzenia konfliktu, nadszedł czas na czasowe pozbawienie wolności. Nie jest to złym czy też krzywdzącym wyjściem, choć zapewne klatka czy więzienie tak większości osobom będzie się kojarzyć. Jest to jednak wyjście z sytuacji i może być alternatywą do oddania kota. Trzeba więc spróbować. Wybierz dużą i przestronną klatkę typu kennel – dla psa, nie może to być miejsce zbyt małe, koci transporter nie będzie się nadawał. W klatce swobodnie musi zmieścić się kuweta, miski, legowisko i musi też pozostać kawałek wolnej przestrzeni. Umieść klatkę w pokoju wraz z jednym kotem, drugi pozostanie na zewnątrz. Zostaw koty razem w pokoju. Możesz codziennie lub co dwa dni zmieniać więźnia – koty jednak cały czas przebywają tym samym pokoju. Więzienie musi trwać co najmniej tydzień. Kiedy przestają syczeć na siebie, ignorują się, wypuszczasz je pod kontrolą – cały czas w tym samym pokoju z klatką – nie zostawiaj ich jednak sam na sam. Baw się z nimi, dawaj przysmaki za dobre zachowanie. Kiedy któryś zaczyna prowokować do walki – umieść go w klatce. Kontynuuj zabawę tylko wtedy kiedy mogą być razem walki. W tym momencie możemy przywrócić im dostęp do całego mieszkania – kiedy któryś zaczyna walkę – wraca do klatki. Zachowania typu wspólne zabawy, leżenie obok siebie, brak agresji musi być nagradzany. W ciągu miesiąca, dwóch koty powinny być w stanie ze sobą żyć w miarę – spokój, wiara i zaufanie Dzięki cierpliwości i zrozumieniu zachowań Twoich kotów powinieneś osiągnąć harmonię w ciągu miesiąca lub dwóch – zawsze możesz także skorzystać z pomocy doświadczonych behawiorystów. Pamiętaj jednak, że nie każdy behawiorysta, który posiada dyplom ukończenia szkolenia, to osoba z doświadczeniem. Popytaj znajomych kociarzy zanim zdecydujesz się na pomoc specjalisty – zaoszczędzisz czas, nerwy i finanse. Walczące koty – jak je rozdzielić? Podczas tego trudnego procesu jakim jest eliminacja agresywnych zachowań do pobratymców zapewne będziesz musiał zareagować i wkroczyć pomiędzy walczące koty. Pamiętaj – nigdy, przenigdy nie rozdzielaj walczących kotów rękami – koty w szale walki potraktują Ciebie jako przeciwnika, a to skończy się dla Ciebie poważnymi obrażeniami ciała. Rany od pazurów i zębów mogą długo się goić i być przyczyną powikłań. Najlepiej rozdzielać koty za pomocą strumienia wody. Zaopatrz się w podciśnieniowy spryskiwacz do kwiatów – taki, w którym istnieje możliwość regulacji strumienia. Zraszacz nic nie da, potrzebny silniejszy strumień. Dobrze jest mieć kilka takich zraszaczy ustawionych w różnych miejscach w domu – tak by w razie czego nie szukać ich zbyt długo. Alternatywnie w sytuacji spięcia możesz też rozdzielić koty za pomocą głośnych dźwięków, puszka rzucona o podłogę, pęk kluczy upadający blisko walczących, przedmioty, które narobią dużo hałasu. Nigdy nie bij kotów, nie rozdzielaj szczotką – to tylko pobudzi ich agresję – niczego dobrego nie przyniesie a wręcz spowoduje utratę zaufania do Ciebie. Autor: magPodziel się tym artykułem: to portal tworzony przez specjalistów, ekspertów ale przede wszystkim przez miłośników zwierząt.
UWAGA: WPISU RADZĘ NIE CZYTAĆ BO TO TYLKO ZWYKŁE PIERDOLENIE. Witam. Oto krótki wpis. Jedynie co chcę zrobić to napisać tu na początku niechlujnie jak typowy Polak. Przepraszam, ale złość i depresja mnie przygnębia. Otóż wkurwiły mnie dzisiaj psy. Mój dwuletni kot, a raczej kocica, odeszła z ich powodu. Może to śmieszne ale w otoczeniu wielbicieli Despacito i Spinnerów była to moja bratnia dusza. Brakuje mi jej miauczenia żeby dać jej jeść, jej drapania gdy była młoda (cóż, zostały mi po niej dwie kropki po zadrapaniach) oraz obecności. Ból w sercu został, a ja z powodu braku przyjaciół chcę umrzeć. Może moja siostra która mnie wspiera i za to ją kocham dotrzymuje mi towarzystwa, ale to rodzina a nie ktoś obcy. Kurwa, jak mi brakuje tego sierściucha. Jedyna pociecha, jak moje dziecko. Ale zaraz… ja nie mam 10 lat. Dlaczego ja się tak zachowuje? Obwiniam siebie, bo nie chciało mi się dupy ruszyć i kota na posesję wygonić, tylko wypuścić na dwór… To jest dziecinne, ale to takie uczucie jakbyście stracili matkę/ojca, tylko że o trochę mniej. Moderatorzy pewnie tego nie dodadzą, ale wierzcie mi – trochę mogę się zwierzyć. Gdyby kogoś to interesowało – mam 19 lat. Nie wiem co zrobić żeby przestało mnie serce boleć przez ciśnienie.
Najszybciej tak mogło być. Szczury.. myszy i inne gryzonie są nosicielami a one mogą zadomowić się w sierści królików i za pomocą nakłucia przenieść myksomatoze. Oczywiście pchła musi być zarażona. Miałam podobną sytuację z opasami. Obora czyściutka.. Wybielona.. jednak jeden z nich zaczął się strasznie ocierać na szyi. Po sprawdzeniu skóry okazało się że wszy? Ale skąd ? Nigdy dotąd nie miałam takiego problemu. Jak się okazało gdzieś się zagnieździło kilka mysz. Od razu trutka !! Dodatkowo oprysk na byki. Jak ręką odjął. Po jednorazowej sytuacji spokój. Teraz regularnie sprawdzam czy czasem gdzieś mi się nie wdały i pilnuje. Z Twoimi królikami mogło być tak samo. Udaj się do po lek na myksomatoze. Po wyleczeniu dezynfekcja klatek i obowiązkowo zaszczep je sobie. Szczepionki nie są drogie. Jedną z nich jest Castomix ok zł dawka. Szczepienie kolejne za pół roku. Przy myksomatozie i Pomorze królików śmiertelność sięga 100% więc na pewno one zachorowały na którąś z tych przypadłości. Bardziej obstawiłabym myksomatoze. Objawy to z oczu, obrzęk również głowy. Temperatura do 43°, chudnięcie, brak apetytu, pragnienia
W eksperymencie badawczym SARS-CoV-2 skutecznie zainfekował układ oddechowy kotów i przeniósł się na jednego niezakażonego osobnika. To jednak nie powód, by kociarze czuli się zaniepokojeni. Wyjaśniamy, dlaczego. Środowisko naukowe od początku podkreślało, że to mało prawdopodobne, by ludzie mogli zakazić się koronawirusem od zwierząt domowych – psów i kotów. Chociaż nowe dane wskazują, że koty mogą się nim zainfekować, to powyższe stanowisko nie uległo zmianie. Dlaczego? Zespół chińskich wirusologów eksperymentalnie próbował zakazić różne zwierzęta. SARS-CoV-2 wprowadzano do nozdrzy kaczek, świń, kurczaków, psów, fretek i kotów. Pobierano od nich wymazy lub odchody i sprawdzano, czy wirus jest wykrywalny w tkankach i organach. W przypadku kotów badano też, czy może być transmitowany na inne osobniki tego gatunku. Jakie uzyskano wyniki? Kaczki, świnie i kurczaki – bezpieczne. Psy… Koronawirus nie zdołał zainfekować żadnej kaczki, świni i żadnego kurczaka. Wirusa nie stwierdzono ani w wymazach pobranych z jamy nosowo-gardłowej, ani z odbytu. Nie wykazano też przeciwciał przeciw SARS-CoV-2. Wniosek: gatunki nie są podatne na zakażenie tym wirusem. Czytaj też: Wszystkiemu winni Chińczycy? Nauka temu przeczy W przypadku psów, trzymiesięcznych bigli, również nie stwierdzono wirusa w żadnym wymazie z jamy nosowo-gardłowej do 14 dni od wprowadzenia go do nozdrzy. Po dwóch dniach stwierdzono zaś obecność SARS-CoV-2 u dwóch psów – jednego poddano eutanazji. Nie stwierdzono koronawirusa w jego tkankach. Co więcej, wirus obecny w wymazach z odbytu nie był zdolny do infekowania komórek – co sprawdzono, wykorzystując model eksperymentalny in vitro. Wniosek: psiarze mogą odetchnąć z ulgą – psy są bardzo słabo podatne na zakażenie i nie mogą go transmitować. Czytaj też: Psy żyją z nami tak długo, że... dzielimy z nimi bakterie Fretki podatne na wirusy Inaczej ma się sprawa w przypadku fretek. Nie jest to bardzo zaskakujące – zwierzęta te od pewnego czasu wykorzystywane są jako model eksperymentalny do badań wirusów wywołujących zakażenia układu oddechowego. Wiadomo też, że są podatne na infekcje SARS-CoV-1, blisko spokrewnionego z obecnym szczepem. W ostatnich badaniach stwierdzono, że SARS-CoV-2 może infekować górne drogi oddechowe tych zwierząt, u niektórych powoduje gorączkę. Wszystkie zwierzęta miały przeciwciała. Autorzy badania sugerują, że czyni to fretki dobrym modelem do badań szczepionek i leków. Koty podatne na infekcję SARS-CoV-2 A co z kotami? Wirusa podano pięciu ośmiomiesięcznym osobnikom, by po sześciu dniach dokonać eutanazji dwóch z nich. SARS-CoV-2 był obecny w ich małżowinach usznych, podniebieniu i migdałkach. Zdolnego do infekcji koronawirusa stwierdzono w tchawicy jednego ze zwierząt. U drugiego kota SARS-CoV-2 wykryto także w jelicie cienkim, ale wyizolowany nie był zdolny do infekcji w modelu komórkowym in vitro. U żadnego kota nie stwierdzono infekcji płuc. Pozostałe trzy koty umieszczono na ponad 10 dni w klatkach obok trzech innych, niezakażonych, by sprawdzić, czy wirus może się rozprzestrzeniać. Wykryto go w górnych drogach oddechowych wszystkich trzech umyślnie zainfekowanych zwierząt, a także u jednego, który przebywał w obecności zakażonego. U wszystkich czterech zwierząt stwierdzono obecność przeciwciał przeciwko SARS-CoV-2, a wirus był w ich odchodach. U żadnego nie stwierdzono objawów choroby. Wniosek: koty są podatne na infekcję SARS-CoV-2, ale nie chorują. Mogą też w ograniczony sposób rozprzestrzeniać wirusa. W zasadzie nie jest to duże zaskoczenie: kocia wersja receptora ACE2, który koronawirus wykorzystuje do infekowania komórek, jest spośród wszystkich zbadanych zwierząt nienaczelnych najbliższa ludzkiej. Wcześniej już stwierdzono, że koty mogą się zakażać SARS-CoV-1. Czytaj też: SARS-CoV-2 może szerzyć się przez układ pokarmowy Kociarze, nie ma powodów do obaw Powyższe obserwacje nie są jednak powodem do niepokoju. Piszę to zarówno jako naukowiec, jak i posiadacz trzech znajd. Dlaczego? Po pierwsze, bardzo duże ilości koronawirusa wprowadzano bezpośrednio do nozdrzy zwierząt, by jak najbardziej wiarygodnie stwierdzić, czy u badanych gatunków w ogóle może dochodzić do infekcji. W rzeczywistości żaden kot nie będzie wystawiony na taką dawkę SARS-CoV-2. Jeżeli dodatkowo będziemy unikać umyślnego całowania zwierząt czy bycia lizanym przez nie, to ryzyko transmisji (zakładając oczywiście, że jesteśmy nosicielami wirusa) powinno być nieistotne. Czytaj także: Nowa Zelandia chce… zakazać kotów Zauważmy, że tylko jeden z trzech kotów złapał wirusa od umyślnie zakażonych osobników. Sugeruje to, że SARS-CoV-2 nie jest zbyt efektywnie rozprzestrzeniany przez te zwierzęta. Biorąc to wszystko pod uwagę, można stwierdzić, że nie ma na chwilę obecną żadnych powodów do obaw, że zakazimy koty, a te rozniosą wirusa na inne osoby. Eksperyment a rzeczywistość. Zwierzęta domowe nie są dla nas groźne Poza tym jest dosyć niejasne, jak doszło do tej jednej transmisji. Wiemy oczywiście, że wirus rozprzestrzenia się głównie drogą kropelkową. W opublikowanym preprincie badacze nie opisali, jak dokładnie rozmieszczone były względem siebie klatki. Nie wiadomo, jak często usuwano z nich wydaliny. Nie można wykluczyć, że do zakażenia doszło np. wskutek bliskiego kontaktu z odchodami. Fotoreportaż: Kotowate, najpiękniejsza rodzina zwierząt Wreszcie: choć wirus rozprzestrzenia się wśród ludzi od końca 2019 r., do dziś brak dowodów, by w tym procesie jakąkolwiek rolę odgrywały zwierzęta domowe, w tym koty. Podobnie było podczas epidemii SARS-CoV-1 – mimo wykazanej eksperymentalnie możliwości zakażenia nim kotów nie stwierdzono, by przyczyniły się do jego roznoszenia. Kociarze, wy również możecie odetchnąć z ulgą. Warto jednak pamiętać, by w czasie pandemii unikać kontaktów twarzy z kocim pyskiem i zachować ostrożność, czyszcząc kuwety. I niech nikomu nie przychodzi do głowy pozbywać się zwierzęcia albo oddać go do schroniska! Nie ma ku temu żadnych wskazań. A może... Psiarze i kociarze bezpieczniejsi?