Respektować prawa innych pacjentów do leczenia i wypoczynku. Używać odbiorników radiowo-telewizyjnych za zgodą pozostałych pacjentów, których spokój może zostać zakłócony. Nie wnosić sprzętu elektrycznego (np. czajnik itp.) 85-826 Bydgoszcz. ul. Szpitalna 19. Centrala: (52) 37-09-400. Fax: (52) 37-09-460. NIP: 953-22-93-970. Pacjent składa prosty do wypełnienia wniosek do Rzecznika Praw Pacjenta. Rzecznik zgromadzi niezbędną dokumentację (dotyczącą badania klinicznego, dokumentację medyczną uczestnika, informacje i wyjaśnienia od sponsora i badacza), a następnie pozyska opinię medyczną, który sporządzi zespół współpracujących z nim na stałe Rzecznik Praw Pacjenta: Prawa pacjenta w okresie COVID-19 zostały ograniczone. Dodano: 25 stycznia 2021, 13:59. Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta Źródło: Biuro Rzecznika Praw Pacjenta. Art. 5 mówi o ograniczaniu praw w przypadku pandemii, nie można go jednak traktować w taki sposób, że wolno wszystko. KOORDYNATOR Marta Simińska 56 679 32 80 PIELĘGNIARKA KOORDYNUJĄCA Maria Gołębiowska 56 679 32 81 DANE TELEADRESOWE Wojewódzki Szpital Zespolony im. L. Rydygiera Oddział Okulistyczny ul. Św. Józefa 53-59, 87-100 Toruń Sekretariat Oddziału 56 679 32 85 Punkt pielęgniarski 56 679 32 86 Gabinet lekarski 56 679 32 82 KIEROWNIK: dr n. med. Piotr Sawrycki 56 67 93 390 DANE TELEADRESOWE: Wojewódzki Szpital Zespolony im. L. Rydygiera Wojewódzka Przychodnia Onkologiczna ul. Św. Józefa 53-59, 87-100 Toruń Rejestracja 56 67 93 444 1. Centrum Medyczne Gizińscy Sp. z o.o. w Bydgoszczy. ul. Leśna 9a. 85-676 Bydgoszcz. tel: (52) 34-550-80 wew. 105. piątek w godz. 8:00 - 16:00. 2. Powiatowy Szpital w Aleksandrowie Kujawskim Sp. z o.o. Podobnie będzie przy okazji ustawy o jakości. Złożenie wniosku kosztuje 300 zł, ale osoby w ubóstwie mogą liczyć na zwolnienie z opłaty. Po złożeniu bardzo prostego wniosku resztę za pacjenta wykona Rzecznik Praw Pacjenta – zbierze i przeanalizuje dokumentację, zleci fachowcom sporządzenie opinii, a na końcu wyda decyzję. Rzecznik Praw Pacjenta aktywnie korzysta ze swoich uprawnień pozwalających na wzięcie udziału w postępowaniach cywilnych dotyczących naruszenia praw pacjenta. W tego typu postępowaniach Rzecznik może uczestniczyć z urzędu, żądać wszczęcia postępowania na wniosek strony lub brać udział w już toczącym się postępowaniu. który wykonuje swoje zadania przy pomocy Biura Rzecznika Praw Pacjenta, zwanego dalej „Biurem”. Aktem prawnym regulującym katalog praw pacjenta i kompetencje Rzecznika jest ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta1, zwana dalej „ustawą”. Tabela 1. Działalność Rzecznika w 2018 r. Mimo utrudnień związanych z trwającym stanem epidemii Rzecznik Praw Pacjenta kontynuuje swoje działania związane z wytaczaniem powództw na rzecz pacjentów oraz wstępowaniem do toczących się postępowań cywilnych w sprawach dotyczących praw pacjenta. W toku procesów Rzecznik działa na prawach przysługujących prokuratorowi. Afj1. Przejdź do zawartości Przejdź do sekcji Kontakt Przejdź do sekcji Stopka W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z naszej witryny oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. W każdym momencie można dokonać zmiany ustawień Państwa przeglądarki. Zobacz politykę cookies. przejdź do wyszukiwarki Logowanie do panelumObywatel Sebastian Sobierajski (tel: 664-014-587) Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Radziejowie Szpital Lipno Sp. z w Lipnie Feniks w Bydgoszczy Regionalny Szpital Specjalistyczny im. dr. Wł. Biegańskiego w Grudziądzu Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu Szpital Uniwersytecki nr 1 im. dr. A. Jurasza w Bydgoszczy Centrum Medyczne Gizińscy Sp. z w Bydgoszczy Wojewódzki Szpital Zespolony im. L. Rydygiera w Toruniu Wojewódzki Ośrodek Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Toruniu Powiatowy Szpital w Aleksandrowie Kujawskim Sp. z 10 Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką w Bydgoszczy Samodzielny Publiczny Zakład Leczniczo-Opiekuńczy w Raciążku Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy im. Ks. J. Popiełuszki w Toruniu {"register":{"columns":[]}} Copyright © 2012 SPW ZOZ MSWiA w Bydgoszczy 85-015 Bydgoszczul. Markwarta 4-6 Tel.: (52) 58 26 200Faks: (52) 58 26 209 NIP: 554-22-01-453Regon: 092325348 "Personel medyczny zlekceważył objawy" - stwierdza RPP po przeanalizowaniu przypadku śmierci jednej z pacjentek bydgoskiego szpitala. Sprawa jest w wideo: Pandemia przybiera na sile. Coraz więcej zgonów chorych na Covid-19Wracamy do sprawy 62-letniej pacjentki, u której 15 lutego przeprowadzono zabieg "korekty" odźwiernika żołądka. Operowana zmarła 18 marca po trzytygodniowym pobycie na OIOM-ie. Córka zmarłej podnosi, że wbrew temu, co mówili lekarze, przyczyną śmierci jej mamy nie był koronawirus, ale zaniedbania, jakich mieli dopuścić się pracownicy Mama zanim poszła do szpitala była w świetnej kondycji. To osoba pełna energii, nie dolegało jej nic poza problemem, z jakim borykała się od kilku lat - mówiła córka operowanej kobiety. - Stwierdzono u niej wadę odźwiernika żołądka. Wcześniej miała wrzód, ale został on "zaleczony".Kiedy opisaliśmy sprawę, postępowanie przeprowadził Rzecznik Praw Pacjenta. W piśmie podsumowującym jego ustalenia stwierdza: "(...) personel medyczny zlekceważył objawy wskazujące na rozejście się zespolenia żołądkowo-dwunastniczego". Dalej czytamy, że "postępowanie personelu medycznego było zgodne z aktualną wiedzą medyczną, ale bez należytej staranności".To Cię może też zainteresowaćŚmierć w szpitalu MSWiA. Córka: Mama miała zakażenie otrzewnej, a mówią o covidzieKobieta podkreślała, że jej mama od samego początku po zabiegu bardzo źle się czuła. - Myśleliśmy z tatą, że tak jest po wszystkich operacjach. W drugiej dobie wyjęto jej sondę i zaczęto podawać wodę, herbatę, kleiki. Złe samopoczucie się nasilało - wyjaśnia nasza Czytelniczka. - Czwartego dnia po operacji wymiotowała pół dnia. Cały czas zgłaszała silny ból w brzuchu i uczucie ciężkości. Nikt nawet nie dotknął jej brzucha, jedynie wkładali i na drugi dzień wykładali jej sondę. Nikt nie zrobił jej USG czy TK jamy brzusznej, mimo że prosiliśmy o to usilnie. Powiedzieli, że mama jest psychicznie nieprzygotowana, cokolwiek to miało znaczyć. Kiedy rozmawiałam z nią po raz ostatni, gdy była jeszcze na oddziale chirurgicznym, plątały jej się słowa, nie mogłam jej może żądać postępowania dyscyplinarnegoStan pacjentki - jak relacjonowała córka - pogarszał się, aż 22 lutego postanowiono przeprowadzić drugi zabieg. Po nim umieszczono chorą na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej. - W szpitalu powiedziano mojemu ojcu, że mama trafiła tam, żeby mogła odpocząć! Była intubowana. Potem przeprowadzono jeszcze dwa zabiegi. Po wszystkim dowiedziałam się, że doszło u niej do perforacji, do zapalenia otrzewnej i zakażenia organizmu. A 22 lutego lutego miała mieć problemy z oddychaniem, krztusiła się treścią żołądka. Krótko przed jej śmiercią powiedziano mi, że zakaziła się Covid-19, ponad 80 proc. tkanki płuc było zajętych prze infekcję. Ale ona miała negatywny test przed przyjęciem na wystąpił do szpitala o przeprowadzenie szkolenia personelu w zakresie postępowania z pacjentami w sytuacji ogniska epidemicznego, a ponadto zaznaczył, że może zażądać wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Sprawa jest też równolegle prowadzona przez prokuraturę. Początkowo postępowanie nadzorowała Prokuratura Rejonowa w Bydgoszczy, obecnie zajmuje się nim Prokuratura nie chciał komentować sprawy. "SP WZOZ MSWiA w Bydgoszczy nie przekazuje informacji o danych medycznych pacjentów, nie złoży również wyjaśnień co do treści przesłanych (pytań, red.)" - to stanowisko Marka Lewandowskiego, dyrektora szpitala MSWiA w ofertyMateriały promocyjne partnera Swoją obawę RPD wyraził piśmie, które zostało zaadresowane do dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy. Znalazły się w nim słowa:"Wśród (…) zmian dla oddziałów szpitalnych ogłoszono, "Wstrzymanie pobytu opiekunów prawnych na oddziałach (wyjątkiem są matki karmiące i opiekunowie dzieci z niepełnosprawnościami)." Ta część wzbudziła niepokój Rzecznika Praw Dziecka w zakresie możliwości sprawowania dodatkowej opieki pielęgnacyjnej nad najmłodszymi dziećmi przez rodzica. (...)Przypomnijmy, że z powodu wybuchu epidemii w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym im. J. Brudzińskiego w Bydgoszczy wprowadzono obostrzenia dotyczące odwiedzin małych pacjentów przez rodziców i bliskich. Na stronie internetowej szpitala pojawiła się informacja o takiej treści:ze względu na istniejące zagrożenie epidemiczne, wprowadzamy zmiany w funkcjonowaniu oddziałów, poradni i pracowni szpitala. Ich celem jest zapewnienie Państwu bezpieczeństwa i minimalizowanie ryzyka wystąpienia zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2. Prosimy o zrozumienie i stosowanie się do poniższych zaleceń. Wprowadzone zmiany obowiązują do odwołania."Z decyzją kierownictwa szpitala dziecięcego w Bydgoszczy nie mogą pogodzić się rodzice dzieci, które mają same przebywać na oddziałach. Bez względu na wiek, przy pociechach nie mogą czuwać i opiekować się nimi tym problemie zrobiło się głośno także na portalach społecznościowych. Użytkownicy udostępniają sobie wpis - Magdalena Komsta:"Jest sprawa. Poważna, związana z epidemią. W Wojewódzki Szpital Dziecięcy im. J. Brudzińskiego w Bydgoszczy rodzice przy przyjęciu na oddział pediatryczny muszą zostawić dziecko w szpitalu samo. SAMO, bez względu na wiek. Niemowlaki też. Odwiedzin nie ma. ( Matka może zostać z dzieckiem tylko jeśli karmi je piersią lub jest to dziecko z niepełnosprawnością. Wyobrażacie sobie zostawić np. półroczne dziecko samo w szpitalu na kilka dni? Bo ja nie. Dzieci leżą więc na oddziale bez opiekunów i godzinami płaczą w samotności. Personel medyczny jest przerażony. W innych szpitalach pediatrycznych w Polsce zakłada się, że skoro rodzic przyszedł z dzieckiem, to ich status wirusologiczny jest taki sam. I matka lub ojciec zostaje z dzieckiem na oddziale - z zakazem wychodzenia z sali dziecka. Teoretycznie bydgoski szpital w obecnej sytuacji ma prawo podjąć taką decyzję. Tyle że wielu rodziców już wie o tej sytuacji i wskutek tego nie decyduje się na hospitalizację dziecka mimo wskazań, ryzykując tym samym jego zdrowie, obawiając się jego traumy. Potrzebujemy na już opinii / rekomendacji jak w obecnej sytuacji powinna wyglądać opieka rodzica nad małym dzieckiem w szpitalu. Nagłośnijcie proszę, może wojewódzcy lub krajowi konsultanci albo rzecznicy podejmą temat - oby szybko."RPD w piśmie skierowanym do bydgoskiego szpitala, a podpisanym przez Katarzynę Skrętowską-Szyszko, dyrektor zespołu spraw społecznych zaznacza: „Rzecznik także ze zrozumieniem przyjmuje emocje towarzyszące rodzinom małych obecnie hospitalizowanych pacjentów. Pobyt dziecka w szpitalu jest zwykle dla jego bliskich trudnym i stresującym zwraca uwagę, że w świetle przepisów prawa pacjent ma prawo do dodatkowej opiek pielęgnacyjnej, którą faktycznie mogą wykonywać na terenie szpitala, np. rodzice. "Przez tę dodatkową opiekę pielęgnacyjną rozumie się opiekę, która nie polega na udzielaniu świadczeń zdrowotnych, w tym także opiekę sprawowaną nad pacjentem małoletnim albo posiadającym orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności (…) rozumie się też prawo do pobytu wraz z nim przedstawiciela ustawowego albo opiekuna faktycznego (…)".Szpital odpowiedział RPD w czwartek 26 marca w piśmie, w którym dyrektor Edward Hartwich podkreśla, że w Polsce obowiązuje stan epidemiczny i przywołuje przykłady zamykania całych szpitalnych oddziałów w innych lecznicach w Polsce. Przypomniał również historię ze szpitala w Zielonej Górze, gdzie babcia małoletniego pacjenta wielokrotnie zapewniała, że dziecko nie może być zakażone koronawirusem. Okazało się, że mały pacjent jest zakażony SARS-CoV-2, a część personelu medycznego, która miała z nim kontakt, trzeba było poddać kwarantannie."Zamykanie oddziałów, czy szpitali jest najgroźniejszą sytuacją, której skutkiem jest ograniczenie chorym dostępu do leczenia w szpitalu. W Hiszpanii 12 procent wszystkich zakażonych stanowi personel medyczny, w Lombardii spośród 600 chorujących lekarzy zmarło 100" - czytamy w piśmie popisanym przez dyrektora Edwarda Hartwicha. I dalej: "Chorzy wymagają specjalnych warunków hospitalizacji – w izolacji, by nie doszło u nich do nadkażeń. Obciążenie tych dzieci zakażeniem wirusowym może być dla nich śmiertelne. Niestety decyzja o radykalnym ograniczeniu kontaktu dzieci hospitalizowanych z rodzicami w istocie sprowadza się do wyboru między życiem a śmiercią".